header

Paula & Andrzej

Jak bardzo pokręconym rokiem był 2020 nikomu nie trzeba mówić. Myślę, że w ciągu roku każdemu z nas niejedna sprawa wywróciła się do góry nogami i to kilka razy. A jak już myśleliśmy, że będzie „normalnie” to życie mówiło „przytrzymaj mi piwo” 😉 Z Paulą i Andrzejem podpisaliśmy umowę w czwartek tydzień przed ich ślubem i jeszcze nawet zdążyliśmy zrobić sesję narzeczeńską! 😉 Od wymiany pierwszych wiadomości złapaliśmy niesamowity feeling. Miałem wrażenie, że koresponduję z przyjaciółmi, z którymi jakiś czas nie miałem kontaktu. I tak jak w przypadku „odświeżanych” relacji z przyjaciółmi, tak i w rozmowach z Paulą i Andrzejem było duuużo śmiechu i niemożebny słowotok 😀 I to jest to, co tygryski lubią najbardziej! Dzień ślubu toczył się w wesołej, rodzinnej atmosferze, bo jak się okazało najbliżsi Pary Młodej są tak samo otwarci i serdeczni 🙂 Można powiedzieć, że zdjęcia same się robiły – z każdej strony w obiektywie gościły emocje, reakcje, śmiech i piękne obrazki. Oczywiście były poważniejsze chwile, jak przysięganie sobie przez Paulę i Andrzeja przed ołtarzem wiecznej miłości i wierności. Ale to była tylko chwila 😀 I bardzo dobrze, bo w tak pięknym dniu trzeba się cieszyć!

Po ceremonii w przepięknym kościele obraliśmy za cel Dworzyszcze Wola, gdzie miało się toczyć dalsze celebrowanie zawarcia związku małżeńskiego przez Paulę i Andrzeja. Nowożeńcy wybrali na wesele niesamowite miejsce, wpasowujące się w klimat całego dnia. Czerwcowe, popołudniowe promienie słońca radośnie wpadały do drewnianego wnętrza lokalu oświetlając przecudowne, kwiatowe dekoracje stolików. Moje serce szczególnie skradły niewielkie doniczki z sukulentami i kaktusami, w które wetknięte były winietki z personaliami gości. Doniczka z moim kaktusikiem do tej pory powoduje, że uśmiecham się za każdym razem, gdy na niego spojrzę 😀

Na sali weselnej przywitał nas niemożliwy DJ Willy 😀 Kolejny „element” doskonale pasujący do układanki pt. „jak idealnie zorganizować dzień ślubu”, jaką ułożyli Paula z Andrzejem 😉 DJ Willy jest niezłym gagatkiem, ma niespożytą energię, z klasą prowadzi całą uroczystość, ma mnóstwo pomysłów i jest przesympatycznym człowiekiem! A w tajemnicy Wam powiem, że jakiś czas później miałem okazję jeszcze raz uczestniczyć w weselu prowadzonym przez Wojtka, tym razem „prywatnie” i moje zdanie na temat jego pracy tylko się potwierdziło 😉

Cokolwiek by nie powiedzieć o zmyśle Nowożeńców do planowania dnia swojego ślubu, to nawet oni nie mogli przewidzieć, że w ten ciepły, pogodny dzień nagle zacznie padać deszcz. Deszcz jak deszcz, niby nic w tym dziwnego, ale padał przy mocno świecącym słońcu. A każdy wie, że w takich warunkach łatwo o… o tęczę! Akurat była przerwa i spędzałem ją na rozmowie przy stoliku, ale szybko się zorientowałem, co mogę zastać wychodząc z lokalu. Wziąłem aparat w łapki i udałem się w stronę wyjścia, gdzie spotkałem się z Paulą i oboje jednocześnie powiedzieliśmy „chodźmy! tęcza!” 😀 Myślę, że Państwo Młodzi zasłużyli sobie na takie zjawisko w tym dniu 😉

Jeszcze zanim się pożegnałem tego wieczoru z Paulą i Andrzejem skorzystaliśmy z klimatycznie oświetlonej okolicy sali Dworzyszcze Wola i zrobiliśmy kilka zdjęć. Pozostał mi już tylko powrót do domu 😉