header

Natalia & Damian

Pierwsze spotkanie z Natalią i Damianem w żaden sposób nie prognozowało tego, co będzie się działo w dniu ich wesela. Kiedy zobaczyliśmy się następnym razem, już podczas sesji narzeczeńskiej, nadal wyobrażałem sobie jak bardzo spokojny będzie dzień ich ślubu 😉 I w sumie w TYM dniu do pewnego momentu moje wyobrażenia były dokładnie takie, jak podczas wcześniejszych spotkań… Chociaż już w trakcie przygotowań w dniu ślubu oboje byli zdecydowanie mniej zestresowani niż wcześniej, co mnie lekko zastanowiło 😀 A nawet jeżeli tak dobrze ukrywali stres, to kiedy zobaczyli się po raz pierwszy Tamtego Dnia widać było iskierki w ich oczach, przeogromną miłość i niemożebną chęć kroczenia ramię w ramię „póki śmierć ich nie rozłączy”. Ja przynajmniej tam żadnego stresu nie widziałem 😉 W kościele raz za razem wzruszałem się zza aparatu podglądając ukradkowe spojrzenia Natalii na Damiana i Damiana na Natalię. Miłość zdecydowanie unosiła się w powietrzu 🙂

W oczekiwaniu na najważniejsze osóbki tego wydarzenia, goście mieli możliwość zapoznania się z urokami stylowej Stodoły przy Folwarku Wiązy. Dekoracje ze słoneczników niesamowicie współgrały z klimatem miejsca, jak i całego dnia. Jeszcze przywitanie Nowożeńców chlebem i solą… Jeszcze pierwszy taniec przy melodii „somebody to love” zespołu Queen (tudzież ABBA, ale czy to ważne? 😉 ). A później? Później nadszedł moment, kiedy zorientowałem się jak bardzo się myliłem co do „spokojnego wesela” 😀 Parkiet płonął od pierwszego tańca po pierwszym tańcu przez cały wieczór! Od czasu do czasu chodziła mi po głowie piosenka „płonąca stodoła” i DJ chyba też miał podobne skojarzenia, ponieważ na weselu zagościł i ten kawałek 😀 W międzyczasie wymknęliśmy się z Natalią i Damianem na krótką sesję plenerową. Niespożyta energia Gości oraz Nowożeńców zdecydowanie pozytywnie zbudowała cały dzień! A jeszcze w sekrecie Wam powiem, że przez wesele przewinął się nawet „Dawid Podsiadło” i dołożył od siebie co nieco do i tak szampańskiego nastroju całego towarzystwa! 😉

Jeszcze dwa słowa o poślubnej sesji zdjęciowej 😉 Na plener po ślubie wybraliśmy się do Puszczy Niepołomickiej. Ociekająca złotem późnojesiennych liści sceneria idealnie komponowała się z całym wystrojem ślubu Natalii i Damiana. Już wiedziałem jakie z nich gagatki, więc wcale nie zaskoczyły mnie żółte trampki, ani tym bardziej dmuchany arbuz, bez którego Damian nie wyobrażał sobie zdjęć 😀 W końcu wszystkie nasze spotkania obfitowały w wyrażenie „luzik arbuzik” 😉 Niestety, balonik już z nami nie wrócił… W którymś momencie daliśmy mu odpocząć przywiązując do gałęzi i na naszych oczach został brutalnie porwany, a my nie wiedzieliśmy jak zareagować 😀 Ale ta strata nie popsuła nam nadto dobrych nastrojów i dokończyliśmy zdjęcia. Młoda Para wyglądała zjawiskowo we wspomnianej, złotej scenerii, miłość i tym razem unosiła się w powietrzu <3